30 września 2014

Moja paznokciowa pielęgnacja w pigułce.


Jakiś czas temu zostałam poproszona przez jedną z Was o napisanie posta, pokazującego jak dbam o swoje paznokcie. Szczerze mówiąc, chciałam stworzyć coś takiego już dawno temu, ale ciągle uparcie twierdziłam, że raczej nikt nie byłby owym postem zainteresowany. Gdy zaczynałam prowadzić bloga - o pielęgnacji paznokci nie wiedziałam nic. Teraz, po 2,5 roku jego prowadzenia (Tak! Minął już taki szmat czasu - mi samej ciężko to pojąć) mam już większe pojęcie na ten temat, chociaż wiem, że moja wiedza wciąż nie jest pełna.

Nie mniej jednak, przygotowałam co nieco na temat mojej paznokciowej pielęgnacji. Pewnie większość rzeczy, które poniżej opisuję jest dla lakieromaniaczek czymś oczywistym - mam jednak nadzieję, że niektórym dziewczynom rozjaśnię tajemnicę posiadania zadbanych, odżywionych i ładnie spiłowanych paznokci - które może mieć każda z nas. Wystarczy tylko kilka trików. Zapraszam do poczytania :)




P O D S T A W A  :  K R E M   DO   R Ą K

Gdybym miała wybrać kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie życia bez wahania wybrałabym krem do rąk. Bez tuszu na rzęsach i braku podkładu na twarzy przeżyję, jednak gdy czuję, że moje ręce robią się nieznośnie szorstkie, a skórki zaczynają się zadzierać - staje się to dla mnie nie do zniesienia. Dlatego zawsze muszę mieć w pobliżu krem, dzięki któremu w kilka sekund mogę pozbyć się nieprzyjemnego uczucia wysuszonych dłoni. Smarowanie dłoni kremem do rąk powinno każdej z nas wejść w codzienny nawyk. Jeżeli będziemy używać kremu do rąk regularnie kondycja naszej skóry się poprawi, a paznokcie staną się mocniejsze.

Ja kremu do rąk używam zawsze zaraz po zmyciu paznokci, które po kontakcie ze zmywaczem nie wyglądają najlepiej. Często kremuje ręce w ciągu dnia, zaś raz na jakiś czas na noc smaruję dłonie dużą ilość kremu i nakładam bawełniane rękawiczki, które ściągam dopiero rano. Polecam wypróbować takie rozwiązanie - dłonie są widocznie miękkie i odżywione :)

Witaminowego kremu do rąk Lirene 'odżywienie' używam wtedy, gdy potrzebuję natychmiastowego działania. Krem szybko się wchłania i fantastycznie chłodzi - warto mieć go pod ręką, np. nosić go ze sobą w torebce. Wielkim objawieniem są dla mnie kremy firmy Cztery Pory Roku. Na rynku można znaleźć wiele ich wersji, ja obecnie używam glicerynowego łagodząco-regenerującego kremu z olejkiem lawendowym oraz glicerynowego kremu do rąk i paznokci z ekstraktem z poziomki. Kremy są świetne i tanie, a przede wszystkim skuteczne :) Z pewnością wypróbuję jeszcze pozostałe wersje.




Z A D B A N E   S K Ó R K I

Chcąc mieć ładne paznokcie w pierwszej kolejności musimy zadbać o skórki. Żaden manicure nie będzie wyglądał dobrze z pozadzieranymi, narośniętymi na płytkę skórkami.

W pierwszej kolejności należy namoczyć skórki. Najlepiej użyć w tym celu jakiegoś specyfiku, który je zmiękczy, np. preparatu do usuwania skórek Wibo z aloesem. Podałam akurat ten produkt, ponieważ używa go moja koleżanka i bardzo go sobie chwali. Jeśli chodzi o mnie, moim niewymagającym zbyt wielkiej pielęgnacji skórkom wystarczy tylko umycie rąk mydłem i nakremowanie ich. Potem odpycham je drewnianym patyczkiem lub po prostu drugim paznokciem - robię to bardzo często, czasami nawet nieświadomie :)

Kiedy skórki będą już zmiękczone, tak jak napisałam wyżej, należy odsunąć je  drewnianym patyczkiem lub wyciąć cążkami. Używając cążek należy pamiętać by jedynie przyciąć skórki, a nie wyciąć ich całkiem! Ja cążek praktycznie wcale nie używam, czasami jedynie przycinam nimi wystające małe zadziorki.

Należy pamiętać także o odżywieniu skórek wokół paznokci. W tym celu można wsmarowywać w nie przeznaczone do tego celu produkty. Najprostszym rozwiązaniem jest maść z witaminą A, którą kupimy za grosze w aptece. Ja używam odżywki do paznokci i skórek Cztery Pory Roku w pisaku z wygodnym pędzelkiem. Ma bardzo fajną, nie lejącą się konsystencję i piękny zapach, ale przy dłuższym używaniu przesusza skórki, także używam jej teraz znacznie rzadziej niż na początku.




N A D A N I E   K S Z T A Ł T U   P A Z N O K C I O M

Skoro sprawa zadbanych dłoni i skórek jest już za nami możemy przejść do gwoździa programu - czyli paznokci! Dobrze pamiętam czasy kiedy będąc małym dzieckiem bez przerwy brałam palce do buzi i mocno obgryzałam paznokcie. Nieustanne stosowanie gorzkiego paluszka niczym nie skutkowało, bo mój nawyk zawsze okazywał się silniejszy. W końcu (jeśli dobrze pamiętam na początku nauki w gimnazjum) nastąpiła wielka zmiana. Stwierdziłam, że już nie chcę mieć takich małych, brzydkich paznokci i definitywnie przestaję obgryzać. O dziwo, moja silna wola okazała się wystarczająco silna, bo o właśnie tamtego dnia udało mi się pokonać ten ohydny nawyk.
Teraz mogę się pochwalić zdrowymi, mocnymi i twardymi paznokciami. Owszem, nie były takie od początku, miały skłonności do łamania się i rozdwajania. Teraz natomiast te problemy niemal całkowicie mnie opuściły i czasami mam wrażenie, że moje paznokcie są wykonane z żelaza - potrafią przetrwać wszystko!

Zaczynam od przygotowania płytki i w tym celu używam polerki do paznokci. Ja korzystam z dwustronnej polerki kupionej w małym sklepie kosmetycznym. Najpierw, chropowatą stroną wyrównuję płytkę, a następnie gładką poleruję ją nadając jej błysk. Pamiętajcie tylko o tym, by nie używać polerki do paznokci zbyt często, ponieważ ściera ona płytkę! Najlepiej stosować umiar i polerować paznokcie tylko wtedy, gdy naprawdę tego potrzebują :)

Czas na nadanie kształtu paznokciom! Skracanie paznokci nożyczkami lub obcinaczem do paznokci nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ płytka podczas tych czynności lubi się wyginać co może prowadzić do jej pęknięcia lub rozdwojenia się. Dlatego paznokcie powinnyśmy skracać tylko i wyłącznie pilniczkiem. Ja od dłuższego czasu używam szklanego pilnika, który jest dla mnie po prostu niezastąpiony! Można używać również pilnika papierowego, natomiast z tym metalowym należy się jak najszybciej pożegnać.
Jeszcze kilka słów o sposobie w jaki piłuję moje paznokcie. Przede wszystkim należy je piłować tylko w jedną stronę! Naprawdę ma to znaczenie, ponieważ dzięki temu uchronimy nasze paznokcie przed łamaniem i rozdwajaniem się. Ja mój kształt paznokci nazywam zaokrąglonymi kwadratami. Najpierw piłuję końcówki na delikatny półokrąg, następnie przypiłowuję boki paznokci, a na końcu wygładzam ostre brzegi. W skrócie - nie ma w tym nic skomplikowanego :)




Jako wisienka na torcie - moje paznokcie w wersji naked:


Uff, chyba udało mi się uwzględnić wszystko co istotne. Wyszedł z tego post tasiemiec, ale wolałam opisać wszystko w jednej notce zamiast oddzielać je na dwie osobne. Jeśli przebrnęłyście do końca - gratuluję :)

Jeśli macie jakieś pytania lub podpowiedzi (bo może zapomniałam o czymś napisać) - czekam na Wasze komentarze i gorąco pozdrawiam! :)

15 komentarzy:

  1. Świetny wpis :) Muszę bardziej zaprzyjaźnić się z kremami i spróbować piłować w jedną stronę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz świetne paznokcie, zazdroszczę tak ładnej płytki i braku problemów ze skórkami :) widać, że zadbane, wszystkie Twoje mani bardzo przyjemnie się ogląda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Ja się ogromnie cieszę, że moje skórki są łaskawe i nie sprawiają mi zbyt wielu problemów :)

      Usuń
  3. Uwielbiam kształt Twoich pazurków ♥ Moja pielęgnacja wygląda w sumie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem pilnika szklanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Ja swój kupiłam w Rossmannie i służy mi bardzo dobrze :)

      Usuń
  5. Mam jakiegoś dziwnego bzika i uwielbiam takie posty, nawet jeśli nie niosą ze sobą dla mnie żadnych nowości! ;) Moja pielęgnacja wygląda bardzo podobnie, choć ja staram się jeszcze na noc nałożyć na paznokcie olejek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam problemów z dłońmi i do niedawna kremy używałam tylko zimą jak czułam lekką szorstkość ;p Teraz używam codziennie wieczorem :) Ten z Lirene miałam i lubiłam, a ciekawi mnie poziomkowy CPR :)
    Paznokcie też piłuję szklanym pilnikiem i od niedawna zawsze pomalowane paznokcie, wtedy się w ogóle nie rozdwajają i mogę piłować w obie strony :)
    A twoje golaski są śliczne i super skórki, właściwie to ich nie masz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziomkowy ma śliczny zapach!
      Dzięki :) tak często odpycham skórki, że - tak jak mówisz właściwie ich nie ma :D

      Usuń
  7. masz bardzo ładne paznokcie - widać, że o nie dbasz ;) post miło się czytało, pomimo tego, że sama niektóre czynności robię codziennie ;) ale muszę zacząć regularnie smarować dłonie kremami, bo z tym różnie bywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nic odkrywczego w tym poście nie napisałam ;)

      Usuń
  8. Jak sobie myślę, jak wyglądała moja paznokciowa pielęgnacja przed blogowymi czasami to aż włos się jeży - nawet bazy nie stosowałam! ;) Też nie cierpię mieć suchych dłoni - okropne uczucie. Zawsze mam jakiś krem do rąk obok siebie, te z Cztery Pory Roku zawsze stoją na biurku :) Też nie używam cążek, jedynie osuwam skórki po zmiękczeniu ich płynem z Sally Hansen - to moje "objawienie" ;) Nie zauważyłam, żeby ta odżywka Cztery Pory Roku przesuszała skórki... o.o Dobrze że używam jej tylko raz na kilka dni! Masz bardzo ładne, zdrowe paznokcie - super! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Paznokcie wyglądają na zdrowe i mocne. Tylko pozazdrościć :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko, co potrzebne w jednym poście, bardzo lekko się czyta ;) Przy okazji przypomniałam sobie o paru zaniedbaniach :p

    OdpowiedzUsuń

Uważnie czytam każdy komentarz i zawsze staram się odpowiadać na Wasze pytania.
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, motywują mnie one do dalszej pracy. Dzięki nim wiem, że doceniacie to co robię. Dziękuję!